Sukces warszawskich studentów, którzy zdobyli Mistrzostwo Świata w Programowaniu Zespołowym, jest dobrą okazją do refleksji nad perspektywami, jakie mają młodzi, uzdolnieni informatycy polscy. Niestety, możliwości kariery w Polsce są dla nich bardzo ograniczone.
W Polsce rodzaj ukończonej uczelni rzadko odgrywa pierwszoplanową rolę podczas rekrutacji. Jednak przy zbliżonych kompetencjach kandydatów może wpłynąć na decyzję o zatrudnieniu. Zwłaszcza dziś, gdy pracodawcy mogą przebierać w absolwentach, wielu preferuje tych z dużych renomowanych uczelni państwowych.
Z profesorami Jerzym Kisielnickim i Andrzejem Szałasem z Państwowej Komisji Akredytacyjnej przy Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu rozmawia Antoni Bielewicz.
W nowoczesnych polskich organizacjach coraz częściej pojawia się dyrektor ds. informatycznych w randze członka zarządu, jednak nie jest to powód do radości dla dotychczasowych szefów działów informatyki.
Jeszcze niedawno określenie "programista" było na tyle pojemne, że mogło obejmować znaczną część kadry przedsiębiorstw informatycznych. Każdy, kto zajmował się tworzeniem programów komputerowych, mógł określić siebie w ten sposób. W miarę dojrzewania inżynierii programowania Świat ten dzieli się na wyraźne grupy. Spróbujmy je zidentyfikować, nazwać i scharakteryzować, aby wiedzieć co tak naprawdę słowo "programista" będzie znaczyło jutro.
Praktycznie jedynymi dostępnymi w Polsce źródłami wiedzy na temat technik analitycznych są szkolenia organizowane przez dostawców rozwiązań informatycznych oraz rozliczne seminaria i konferencje. Tematyką tą zaczynają się także interesować wyższe uczelnie.
Certyfikaty powinny ułatwiać firmom definiowanie oczekiwań wobec pracowników. Niestety, duża liczba różnego rodzaju tytułów zawodowych utrudnia orientację i ocenę programów certyfikacyjnych. Nie pozwala pracodawcom na rzetelną ocenę kwalifikacji kandydatów do pracy.
Z tego, że e-learning nie jest panaceum na wszystkie kłopoty szkoleniowe zdali już sobie sprawę menedżerowie odpowiedzialni za szkolenie kadr. Czas, by uświadomili to sobie również dostawcy technologii i usług, którzy często widzą w nim kurę znoszącą złote jajka.