Błędne z punktu widzenia rozwoju zawodowego informatyków są również działania niektórych dyrektorów działów IT, którzy dzielą podwładnych na wąsko wyspecjalizowane zespoły. Zamknięcie specjalisty w wąskiej grupie jemu podobnych utrudnia wymianę doświadczeń i poszerzanie horyzontów, a tym samym nie skłania do dalszego kształcenia. "Często szefowie działów informatyki ciągle podświadomie zatrudniają pracowników przy bardzo podobnych projektach, licząc na ich rosnące doświadczenie. Powoduje to wpadanie informatyków w określony schemat działania i zahamowanie ich rozwoju" - mówi jeden z kierowników projektu KSI ZUS w Prokom Software.
Brnąc w nieistotności Zbytnia specjalizacja, zwłaszcza w obrębie jednego przedsiębiorstwa, jest rzeczą szkodliwą. Jednak w jeszcze gorszej sytuacji znajdują się informatycy z małych, kilkuosobowych działów informatyki, którym grozi całkowity brak specjalizacji. Skazani na ciągłe usuwanie usterek, pomoc użytkownikom i zajmowanie się szerokimi problemami, nie mają czasu na rozwój konkretnych umiejętności i szybko popadają we frustrację i zniechęcenie. "Informatyk traktowany jak superserwis nie ma czasu na podnoszenie własnych kwalifikacji i zazwyczaj nie jest w tym wspierany przez pracodawcę" - mówi Andrzej Sieradz, dyrektor centrum przetwarzania danych w Coca Cola Beverages. Wielu informatyków pracujących w dwu- lub trzyosobowych zespołach nie ma czasu na interesowanie się sprawami, które wykraczają poza bieżącą obsługę systemu informatycznego zakładu pracy.
Nie mając czasu na studiowanie literatury fachowej i poznawanie nowych technologii, przestają być "na bieżąco" i zniechęcają się do dalszej nauki, która wraz z narastaniem zaległości przychodzi im z coraz większym trudem.
Naturalną ścieżką rozwoju informatyka powinno być uczestnictwo w coraz to nowych projektach i rozwiązywanie nieznanych problemów. "Jednym z trudniejszych zadań, przed którymi stoi szef działu IT, jest zapewnienie ludziom możliwości rozwoju, stawianie ich nie tylko przed rutynowymi, monotematycznymi zadaniami. Problem w tym, że przytłaczająca większość pracy działu informatyki to właśnie działania rutynowe" - mówi Ernest Hęciński, kierownik działu informatyki ABB Dolmel we Wrocławiu. Informatycy zaczynają przenosić wyuczone sposoby działania nawet na zadania, które wymagają podejścia innowacyjnego. Stają się zachowawczy i mało odkrywczy. "Rozwiązaniem jest przydzielenie im zadania będącego wyzwaniem, budzącego motywację do rozwoju. Praca nad ambitnym projektem bardzo pobudza, daje poczucie bycia na granicy realności" - twierdzi Włodzimierz Serwiński z Prokomu.
Delikatnie i z rozwagą Tak naprawdę nie potrzeba podejmować specjalnych działań, aby "zepsuć" informatyka. Wystarczy kilka nietrafionych decyzji. Dlatego też szefowie działów informatyki muszą być wyczuleni na wszelkie objawy znużenia przejawiane przez podwładnych i za wszelką cenę zapobiegać ich nasilaniu.
<<< 1 2