Jest na świecie kraj, w którym popyt na informatyków przekracza 10% rocznie, a firmy nie nadążają z zatrudnianiem nowych specjalistów. To Indie, które przeżywają prawdziwy boom informatyczny - przypominający to, co działo się w ''Krzemowej Dolinie'' 5 lat temu.
Subkontynent indyjski przeżywa prawdziwy boom. "Bangalore (stolica indyjskiego IT - przyp. red.) bardzo przypomina dziś Dolinę Krzemową sprzed 5 lat" - mówi Lance Travis, analityk z bostońskiej firmy analitycznej AMR Research Inc. Jego podstawową przyczyną jest gwałtowny wzrost popytu na usługi hinduskich firm teleinformatycznych ze strony amerykańskich i zachodnioeuropejskich koncernów.
Jak przewiduje Meta Group, nakłady na tego typu outsourcing będą w najbliższych 4 latach rosły o 20% rocznie. A i to przy założeniu, że liczba firm zainteresowanych zleceniem obsługi IT i procesów biznesowych za granicę utrzyma się na tym samym poziomie ok. 45%.
Dobroczynny wpływ diasporyZdaniem analityków z firmy badawczej Evalueserve, która opracowała raport na rzecz waszyngtońskiego World Bank Institute, popyt na usługi indyjskich firm ma podłoże nie tylko ekonomiczne. W promocji Indii, jako kraju tanich inżynierów, bardzo pomogli hinduscy informatycy i przedsiębiorcy, którzy od lat 60-tych emigrowali z subkontynentu do USA.
Jak przytaczają autorzy raportu, w 1999 roku Hindusi stanowili 24% specjalistów zatrudnionych w "Krzemowej Dolinie". Wielu z nich piastuje wysokie stanowiska w amerykańskich korporacjach, zwłaszcza w działach związanych z IT i często biorą udział w opracowywaniu projektów mających na celu zlecenie części zadań związanych z obsługą informatyczną zagranicznym dostawcom. I w sposób zupełnie naturalny wybierają hinduskich dostawców.
Kłopot z ludźmiRosnący popyt na usługi IT doprowadził do gwałtownego wzrostu popytu na informatyków. Doskonale widać to na podstawie trzech największych hinduskich firm teleinformatycznych.
Tylko w ciągu ostatniego kwartału liczba zatrudnionych w Infosys Technologies, jednej ze znanych firm świadczących usługi informatyczne na rzecz zagranicznych koncernów, wzrosła z 28 tys. do 33 tys., a więc o 18%! Rok temu renomowana firma zatrudniała 19 tys. Podobny wzrost odnotowało Wipro, które w ciągu ostatnich trzech miesięcy zatrudniło 5,5 tys. nowych specjalistów.
Inny wielki dostawca usług IT, Tata Consultancy Services, odnotował 12% wzrost zatrudnienia z 36 tys. do 41 tys. Niespełna półtora roku temu spółka Tata zatrudniała 24 tys. osób.
"Ten rosnący popyt doprowadzi do wzrostu płac dla specjalistów o około 14% rocznie" - prognozuje Eugene Kublanov, analityk z firmy NeoIT, doradzającej przy zlecaniu usług programistycznych firmom z subkontynentu.
Zgodnie z jego przewidywaniami, płaca doświadczonego hinduskiego programisty wzrośnie z 7,4 tys. USD do 8,5 tys. USD rocznie. Jeśli trend się utrzyma, do 2010 roku płace programistów będą już dwukrotnie wyższe niż dzisiaj. To oznacza konieczność podniesienia przez hinduskie firmy IT cen na swoje usługi. Już dziś można obserwować pierwsze symptomy tego zjawiska - w ciągu ostatnich 2 lat stawka za 1 godz. pracy konsultanta-programisty pracującego dla zagranicznych zleceniodawców wzrosła z 17 do 20 USD.
Dzień ojca i matkiCoraz silniejszy niedobór specjalistów sprawia, że hinduskie firmy muszą szukać nowych sposobów na przyciągnięcie nowych pracowników. Część z nich dobrze znamy z praktyki amerykańskich koncernów. Inne mają ściśle regionalny charakter.
Siedmiusetosobowe zakłady Sierra Atlantic zaczęły organizować "dni rodziców". W ich trakcie rodzice obecnych studentów mogą zapoznać się z ofertą firmy. Liczą na to, że zdobycie przychylności rodziców ułatwi im dotarcie do młodych absolwentów szkół wyższych. "Rodzice nadal aranżują małżeństwa wielu tym studentom i odgrywają ważną rolę w życiu tych młodych ludzi" - mówi Marc Hebert, wiceprezes Sierra Atlantic.