W ubiegłym tygodniu ruszył pierwszy Portal Polskiej Społeczności Informatycznej w Niemczech. Na jego stronach znajdziemy wiadomości na temat pracy i warunków życia za naszą zachodnią granicą. Jego twórcami jest grupa informatyków, którzy wyjechali do Niemiec dzięki programowi ''zielonych kart'' kanclerza Schroedera.
Poznali się na polskiej grupie dyskusyjnej poświęconej pracy, na której kilku z nich odpowiadało na pytania dotyczące "zielonej karty" i warunków pracy w Niemczech. Nagle okazało się, że większość z nich mieszka i pracuje w Monachium lub okolicach, które jest stolicą niemieckiej branży IT. To właśnie tu mają swoje siedziby Microsoft i Siemens, a także setki mniejszych spółek informatycznych. Z czasem pojawił się pomysł spotkania.
"Na pierwsze umawialiśmy się za pośrednictwem polskiej grupy dyskusyjnej. A potem to już poszło. Z czasem dołączyli do nas kolejni przyjezdni, wśród nich również ci, którym sami udzielaliśmy rad dotyczących poszukiwania pracy w Niemczech" - opowiada Krzysztof Ingram.
Po kilku wypadach na piwo pojawił się pomysł wspólnego projektu - serwisu poświęconego pracy za granicą. Liczba pytań dotyczących tego zagadnienia napływających do ludzi pracujących w Niemczech stała się na tyle znacząca, że Polacy pracujący za granicą nie nadążają z odpowiedziami. W związku z tym ktoś rzucił pomysł stworzenia witryny WWW z tego typu informacjami. W grupie jest kilku programistów i sprzętowców, którzy zajęli się techniczną stroną projektu. Prace nad przygotowaniem serwisu zajęły prawie rok. Na stronach
http://www.polonia-it.org znajdziemy wiele pożytecznych informacji o warunkach pracy za naszą zachodnią granicą. Odwiedzający portal mogą zadać pytania za pośrednictwem grupy newsowej, a także skorzystać z chata.
Grupa żywi, grupa radzi Wszystko zaczęło się od kilku najodważniejszych pionierów, którzy wyjechali za granicę tuż po wprowadzeniu programu "zielonych kart". Przez ostatnie dwa lata grupa rozrosła się do kilkunastu osób i wciąż się rozwija. Niektórzy szacują, że w okolicach Monachium pracuje ponad sto polskich informatyków i wciąż dołączają do nich nowi przybysze. Potencjał takiej grupy mógłby więc być dość znaczący. Na razie w regularnych spotkaniach uczestniczy kilka osób. Pozostali zazwyczaj widują się sporadycznie przy okazji większych spotkań, takich jak podczas Oktoberfestu.
Mimo nieformalnego charakteru spotkań, środowisko polskich informatyków w Monachium jest dość dobrze zintegrowane. Wielu z nich widuje się na co dzień w pracy (kilka firm takich jak Siemens czy Amadeus, zajmujący się rozwojem systemu rezerwacji, zatrudnia nawet do kilkunastu fachowców z Polski). Inni spotykają się chociażby przy okazji wspólnych wycieczek rowerowych (stolica Bawarii, położona u podnóża Alp, jest prawdziwym rajem dla ludzi lubiących tego typu wyprawy) czy np. podczas częstych przeprowadzek, przy których zawsze można liczyć na pomoc kolegi z Polski. W lecie dobrym pretekstem był grill organizowany przez jednego z Polaków wynajmujących dom pod miastem.
"Z perspektywy 13 lat spędzonych w Niemczech muszę przyznać, że to, iż ci ludzie tak chętnie się ze sobą spotykają i pomagają sobie wzajemnie, to jest rzecz zupełnie nowa. Do tej pory Polacy przyjeżdżający do Niemiec albo szybko całkowicie izolowali się od środowiska, albo szybko wsiąkali w podziały typowe dla środowisk emigracyjnych" - mówi Thomas Ochmann, właściciel firmy konsultingowej Akra z Hamburga, uczestnik kilku spotkań grupy.
Skąd pomysł regularnych spotkań wśród grupy ludzi pochodzących z różnych części kraju, którzy nawet pracując w jednym mieście, mogliby się nigdy nie zetknąć?
"Praktycznie wszyscy jesteśmy w podobnym wieku i znaleźliśmy się w podobnej sytuacji. Spotkania początkowo służące przede wszystkim zapoznaniu się z czasem sprzyjały zbliżeniu się do siebie" - mówi Paweł Wałęka.
"Pewnych rzeczy nie da się powiedzieć w języku innym niż ojczysty. Takie spotkania pozwalają nam na oderwanie się od codzienności" - wtóruje mu Ireneusz Woszczyna.
Spotkania są również pretekstem, żeby od bardziej doświadczonych kolegów dowiedzieć się, co trzeba zrobić, żeby uzyskać międzynarodowe prawo jazdy, czy jak rozliczać się z niemieckim urzędem skarbowym. Są przy tym również okazją do nieformalnych konsultacji, gdyż co prawda pozwolenie przyznawane przez urząd pracy zezwala jedynie na pracę na rzecz jednego podmiotu, jednak kilku informatyków nawiązuje dodatkowe kontakty, biorąc udział w ciekawych projektach.
1 2 3 >>>